Logoblogzone

Speed ponad wszystko

"Czy najlepszy oznacza najszybszy ....."

Mercedes bierze wszystko czyli podsumowanie sezonu 2017 Formuły 1

2017-12-12 11:50:29

Hammertime Lewisa Hamiltona, Ferrari kolejny sezon bez mistrzostwa, Różowe Force India w mocy, Red Bull nie dodaje skrzydeł i inne upadki i wzloty czyli moje subiektywne podsumowanie sezonu 2017 w Formule 1. 

Jak się człowiek zabiera za podsumowanie sezonu F1, który nie należał do porywających, ale nie był też nieudany, to należy w miarę roztropnie dobierać słowa. Zwłaszcza przymiotniki, bo można przesadzić i zabrnąć w ślepą uliczkę. Nie należy też w pewnych sprawach pompować niepotrzebnie balonu by potem, gdy nasze oczekiwania spalą na panewce, frustrować się i mieć pretensję do całego świata.  

Sezon 2017, mimo że czuję pewien niedosyt, był w miarę  przyzwoitym sezonem. Nie zabrakło tego wszystkiego co sprawia, że  F1 ociera się o widowisko (ociera się, bo chyba coraz mniej nim jest) – rywalizacji o tytuł, wyprzedzania, zwrotów akcji, które zmieniają ustawienie stawki czy eliminują kierowcę z wyścigu. Tyle tego było. Ani mniej, ani więcej.

 

Mercedes - Zwycięzca bierze wszystko

Punkty: 668

Mistrz - Lewis Hamilton – 363 punktów

Miejsce 3 - Valtteri Bottas – 305 punktów

Formuła 1 to sport zespołowy, którego główne składowe to: kierowca, samochód i zespół. W tym sezonie te trzy rzeczy zagrały lepiej w Mercedesie niż w Ferrari. Lewis zdobył swój 4 tytuł czym zrównał się z Sebastianem Vettelem. A w zdobyciu pole position prześcignął Michaela Schumachera i Ayrtona Sennę. Trzeba też przyznać, że nawet jeśli Mercedes popełniał błędy to w porównaniu z włoskim zespołem nie były one aż tak kosztowne ( patrz Singapur). Dobrze widać, że Lewis dojrzał. Że pewne rzeczy poukładał sobie w głowie, bo porządek w głowie to ważna rzecz nie tylko dla kierowcy, ale w ogóle dla człowieka. Nie jestem fanem Mercedesa czy Lewisa, ale mam dla niego coraz większy szacunek.   

Valtteri Bottas w drugiej części sezonu chyba zrozumiał, że nie ma szans na wygranie z Lewisem. Nie twierdzę, że jest kiepskim kierowcą. Po prostu na tym tle gaśnie. Przy Lewisie tylko Max dałby sobie radę, inni prędzej czy później muszą uznać wyższość Anglika. Życie z mistrzem nie jest łatwe.

 

Ferrari – Jaka piękna katastrofa

Punkty: 522  

Miejsce 2 - Sebastian Vettel – 317 punktów

Miejsce 4 - Kimi Raikkonen – 205 punktów

Jak to jest, że zespół z kasą większą niż budżet niejednego państwa nie wymienia elementu, świecy zapłonowej, która kosztuje 50 euro i psuje wyścig swojemu kierowcy. Włoska robota tak z pewnym sarkazmem podsumował to jeden z dziennikarzy. Gdyby nie ten błąd być może Vettel miałby szansę na tytuł mistrzowski ( rozpoczynał sezon z 14 punktową przewagą nad Hamiltonem), a Ferrari prezent, bo właśnie świętuje 70 rocznicę powstania ich pierwszego samochodu wyścigowego, modelu 125 S. No ale cóż, małe błędy czasem dużo kosztują.

W porównaniu do Vettela, który jest świetnym kierowcą, ale czasem dopada go syndrom gorącej głowy, Kimi to niewzruszona skała, która nawet nie zadrży. Chyba że ma przed sobą małego fana, który na widok porażki swojego ulubieńca zanosi się łzami. Taki dzieciak rozczuliłby każdego nawet Icemana. Ale wracając do Fina. Przyglądam się mu i zastanawiam się ile jeszcze przed nim sezonów i czy w ogóle go to jeszcze kręci. Nie wiem jaki jest wiek emerytalny w F1, bo np. Nico Rosberg pożegnał się z wyścigami w wieku 32 lat. Ale być może Kimi ma coś do udowodnienia. Jest ostatnim kierowcą, który w 2007 roku zdobył tytuł mistrzowski dla Ferrari.

Mam przed sobą grudniowy magazyn F1 Racing, który w większości  poświęcony jest Ferrari. Czytam sobie o historii zespołu, kierowcach, tytułach. I tak a propos tytułów mistrzowskich Richarda Williams w artykule „Gloria Ferrari” pisze tak „Właśnie kombinacja porażek i nieustępliwości jest wyjaśnieniem ich wyjątkowego uroku. Michael Schumacher przed mistrzowską passą przetrwał cztery lata ciężkiej pracy i sporadycznych sukcesów”. Gdyby tak na to patrzeć Vettelowi został jeszcze jeden sezon, a Kimi powinien już odejść ( oboje przedłużają kontrakty). Cierpliwość to nie tylko cecha mistrzów, ale również kibiców, którzy z takim samym, a może nawet większym niż kierowcy zniecierpliwieniem czekają na kolejny tytuł Ferrari.   

 

Red Bull Racing – Był apetyt na więcej

Punkty: 368

Miejsce 5 - Daniel Riccardo – 200 punktów

Miejsce 6 - Max Verstappen – 168 punktów

Jeśli ktoś może stanąć na drodze Lewisa to jest to tylko Max Verstappen. Młody Holender ma w sobie coś, co mają mistrzowie: nieustępliwość, szybkość graniczącą z brawurą i wolę walki. Daniel mu nie ustępuje, ale wydaje mi się, że jest bardziej zachowawczy niż Max. Że tam gdzie Max ryzykuje Daniel by się zastanowił lub odpuścił.

W tym sezonie samochód nie pomagał obu kierowcom. Oczywiście zdarzało się im dojechać do mety (częściej niż Alonso w McLarenie), a nawet stanąć na podium, ale od zespołu takiej klasy można wymagać więcej. Jeśli następny sezon będzie wyglądał tak jak ten, Max nie będzie w stanie zagrozić Lewisowi a na pewno bardzo by tego pragnął.      

Force India – Lepiej być nie mogło

Punkty: 187

Miejsce 7 - Sergio Perez – 100 punktów

Miejsce 8 - Esteban Ocon – 87 punktów

Różowa to może być pantera albo pomadka, ale nie samochód. Chyba że jest to samochód Force India.

Zawsze czułam, że to jest zespół, który może osiągnąć więcej, ale do szczęścia brakuje mu dobrego kierowcy czy szybkiego samochodu. Ale teraz chyba to mają.

Młody francuski kierowca zaskoczył chyba wielu a na pewno  Pereza, który nie spodziewał się, że jego zespołowy partner będzie mu tak utrudniał życie. Esteban Ocon po prostu dreptał mu po piętach i psuł humor jak mógł. Co prawda różnica punktów wypada na korzyść Meksykanina (100 do 87), ale gdyby w wyścigu w Brazylii Ocon dojechał do mety, ta różnica byłaby jeszcze mniejsza. Wszystko to pozwala mi mieć nadzieję, że następny sezon w wykonaniu Force India nie będzie gorszy od tego.

Williams - Massa odchodzi po raz drugi

Punkty: 83

Miejsce 11 - Felpie Massa – 43 punkty

Miejsce 12 - Lance Stroll – 40 punktów

Niektórzy, jak Massa, żegnają się dwa razy. Rok temu to on sam podjął decyzję o odejściu. W tym roku, mam wrażenie, splot różnych okoliczności sprawił, że Massa odchodził jakby na siłę i nie ze swojej woli. Miało to pewnie jakiś związek z możliwym powrotem Roberta Kubicy do F1, który gdyby dostał miejsce w Williamsie to właśnie za Brazylijczyka.   

Patrząc na sezon i na dorobek punktowy może byłoby lepiej gdyby Massa w ogóle nie wracał. Obaj kierowcy zajęli miejsca poza pierwszą dziesiątką: Massa 11, Stroll 12. Dorobek punktowy nie jest porywający. Różnica 3 punktów na korzyść Massy to nie powód do chwalenia. Chociaż gdyby wziąć pod uwagę podia to tu wygrywa Stroll – podium w GP Azerbejdżanu. I to właściwie wszystko jak na zespól z taką tradycją i z tak długą obecnością w Formule 1.

Renault – Lekka poprawa

Punkty: 57

Miejsce 10 - Nico Hulkenberg – 43 punkty

Miejsce 17  - Jolyon Palmer – 8 punktów

Miejsce 9- Carlos Sainz – 54 punkty

W drugiej połowie sezonu zaczęły się roszady w Renault.  Co prawda  nie tak sobie to wyobrażaliśmy, ale cóż pobożne życzenia trzeba odłożyć na bok. Piszę to też w odniesieniu do tego, co może się zdarzyć za jakiś czas, gdy znowu coś nie pójdzie po naszej ( polskiej) myśli.  

Po GP Japonii Renault pożegnał się z Jolyonem Palmerem. Od następnego wyścigu w kokpicie siedział już Carlos Sainz, o którego zespół bardzo zabiegał (a nie o Kubicę ???). W tym momencie przypominam sobie, co mówił latem Cyril Abiteboul: „ Jesteśmy pod wielka presją ze strony Renault, naszych partnerów aby spisywać się lepiej niż teraz. Obecnie zajmujemy 8 miejsce w mistrzostwach, co po prostu jest nie do zaakceptowania”. Patrząc z dzisiejszej perspektywy Abiteboul powiedział jasno o co chodzi. Ósme miejsce po pierwszej części sezonu i 26 punktów to było zdecydowanie za mało. I to musiało się zmienić. I zmieniło się. Zamykają sezon z dorobkiem 57 punktów i są na 6 miejscu. Sainz zrobił to, czego od niego oczekiwano, a zespół i partnerzy mogą chyba spać spokojnie.  

Torro Roso – Ci przychodzą, Ci odchodzą

Punkty: 53

Miejsce 19 - Danił Kwiat – 5 punktów

Miejsce 21 - Pierre Gasly  - 0

Miejsce 23 - Brendon Hurtley – 0

Kolejny zespół, który wymienił prawie cały swój skład. Jak już wiemy Sainz odszedł do Renault, a z Kwiatem zespół się pożegnał. Czy zobaczymy go jeszcze w F1? Nie wiem. To nie jest kiepski kierowca, tylko chyba spadło na niego tyle rzeczy na raz ( także i z jego winy), że trudno było mu sobie  z tym poradzić. Kierowca w Formule 1 czasem musi zmierzyć się nie tylko z innym kierowcą, ale też dać sobie radę ze stresem i presją na jaką jest narażony. Nie chcę skreślać Kwiata, ale  będąc w psychicznej rozsypce nie ma co szukać miejsca w F1.    

Nowi kierowcy w Toro Rosso to Brendon Hartley i Pierre Gasly. Pierwszy był wcześniej związany z juniorskim programem Red Bulla i Toro Rosso. Był również kierowcą testowym i rezerwowym. Pierre Gasly miał spore sukcesy w GP2. Gdy jeszcze dodać do tego, że Honda będzie od nowego sezonu dostarczała silniki Toro Rosso to nie wiem, czy za rok obstawiać, że zdobędą więcej niż 53 punkty czy mniej. 

 

Haas – Równia pochyła

Punkty: 47

Miejsce 13 - Romain Grosjean – 28 punktów

Miejsce 14 - Kevin Magnussen – 19 punktów

Z Haasem jest jak z kosmetykiem, który ma nawet niezły skład, ale jak już się go zaaplikuje na skórę to albo wypryski się pokażą albo wystąpi uczulenie.

Nie wiem jakie cele wyznaczyli sobie właściciele zespołu, i ile dają sobie czasu by za rok być wyżej w klasyfikacji, bo jakoś nie chce mi się wierzyć, by ten stan ich zadawalał. Najwyższe miejsce Grosjeana to 6 w GP Austrii. Magnussen polubił miejsce 8, które zajął chyba z 3 razy. Reszta to miejsca poza pierwszą dziesiątką. Czy to może satysfakcjonować kierowcę? Obawiam się, że nie.

Formuła 1 to drogi interes i jeśli nic się nie zmieni zespół będzie musiał zadać sobie pytanie, czy stać ich na ten cyrk i czy chcą tu być? Oczywiście są gorsi, ale nie chodzi o to by równać w dół, tylko jak już to w górę.

 

McLaren – Widać światełko w tunelu

Punkty: 30

Miejsce 15 - Fernando Alonso – 17 punktów

Miejsce 16 - Stoffel Vandoorne – 13 punktów

McLaren w końcu rozstał się z Hondą i od nowego sezonu będzie jeździł z silnikami Renault. Trzy lata trwał ten związek, który niczego dobrego nie przyniósł oprócz frustracji Fernando Alonso. Trzeba jednak zauważyć, że chyba coś drgnęło pod koniec sezonu bo Fernando dojeżdżał do mety i to nawet w punktach, ale co by tu nie mówić, 30 punktów jak na taki zespół to dosyć żenująca statystyka.

Myślę, że McLaren wygląda z nadzieją nowego sezonu trochę jak kobieta, która po rozwodzie wchodzi w nowy związek. Tylko oby to nowe nie było powtórką  tego, co już było.  

 

Sauber – Stoimy w miejscu

Punkty: 5

Miejsce 18 - Paul Wehrlein – 5 punktów

Miejsce 20 - Marcus Ericsson – 0

Jeśli chodzi o dorobek punktowy można powiedzieć tu żadna zmiana nie zaszła.  Pięć punktów jak było tak jest.  Zmiana zaszła jedynie jeśli chodzi o jednego kierowcę. W następnym sezonie za Wehrleina będzie jeździł Francuz Charles Leclerc. Marcus Ericssson nie zdobył żadnego punktu, ale zostaje bo ma dobrych sponsorów. 

Żeby było jasne, ja nie mam nic przeciwko temu, że kierowca przychodząc do F1 przynosi w pakiecie z Talentem i Umiejętnościami sponsora z kasą. Ale jeśli przynosi tylko Sponsora z Kasą, która to kasa zapewne ma przyczynić się do pracy nad rozwojem bolidu, to taki kierowca powinien być zobligowany do podnoszenia swoich umiejętności. I wtedy będziemy wiedzieć, czy jest to ktoś z kim zespół coś osiągnie ( zdobędzie więcej punktów) czy nie.

 

Media

Liberty Media na dobre wzięło się za reformowanie F1 i przybliżanie jej fanom. Rozmowy z kierowcami po kwalifikacjach to nowość i oby  z tego nie zrezygnowano.

Najlepszą oprawę miało w tym roku GP USA. To był iście amerykański szoł, a wywoływani kierowcy mogli się czuć jak gladiatorzy, którzy za chwilę stoczą walkę na śmierć i życie.  

Trzeba również wyróżnić dziennikarzy z Eleven Sports. Byli wszędzie, albo prawie wszędzie, gdzie coś się działo i gdzie powinni być. Pytali, analizowali, tłumaczyli. I co ważne, nie dmuchali balonu z napisem powrót Roberta Kubicy. Rzetelnie tłumaczyli, nie podbijali atmosfery.

Z wszystkich rozmów najbardziej zapadła mi w głowie ta z szwajcarskim dziennikarzem magazynu Blick Rogerem Benoit, który w światku F1 siedzi już 40 lat i jak mało kto zna się na tym sporcie.  Więcej takich gości i takich rozmów. Bez lukru. Bez robienia z kierowców bożków, którymi nie są.

 

Robert Kubica

Telenowela pt. powrót Roberta Kubicy trwa od testów dla Renault, które wiadomo jak się skończyły. Teraz mamy drugi sezon tej telenoweli tylko zamiast Renault jest Williams. Czy skończy się tak samo? Trudno powiedzieć.   

Jak już wspominałam wyżej, dziękuję niektórym dziennikarzom ( Mikołaj Sokół czy Cezary Gutowski) za wyważone komentarze i unikanie niepotrzebnej ekscytacji.  

Gdy powstaje ten wpis nie ma jeszcze oficjalnej decyzji. A jaka będzie? Nie wiem. Oczywiście ja też bym chciała by wrócił, ale to nie ja podejmuję decyzję, tylko Williams. I jeśli zatrudnią Sirotkina nie będę miała do nich pretensji. Trudno, tak wybrali. Nie mamy prawa się na nich obrażać.

A poza tym, jak człowiek ogląda Formułę 1 już te kilkanaście sezonów to wie, że czasem od umiejętności ważniejsza jest kasa ( patrz M Ericsson) tzn. sponsorzy, których przyprowadza kierowca i którzy zasilają swoimi pieniędzmi kasę zespołu. Z tego co słyszę za Rosjaninem stoją poważne pieniądze i to one mogą tu zadecydować. Jak napisał na swoim profilu facebookowym Cezary Gutowski  ( wpis z dnia 11.12.2017) „Na pewnym etapie nie ma takiego nazwiska i czasu okrążenia, którego nie przebije odpowiednia kwota, szczególnie w tak ciężkich dla prywaciarzy czasach, gdy zespół walczy o przetrwanie”.

Wypada sobie tylko życzyć bo jak najrzadziej kasa wygrywała ze sportem. 

 

Wpis pochodzi z mojego bloga Nieaztakaswieta.blox.pl 

 


odwiedzin: 62

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

O mnie

F1 oglądam od paru lat i jakoś nie mam dosyć.

odwiedzin: 23080

kanał rss: http://speed.f1zone.pl/rss
© 2011 F1zone.pl Wszelkie prawa zastrzeżone, serwis Blog-zone należy do F1zone.pl